poniedziałek, 27 lutego 2012

Zaklinamy wiosnę

Brakuje mi już słoneczka, ciepełka, zieleni w parku. Ech... tak usiąść na ławeczce w parku, Mała w wózeczku, szydełko w ręku (oczywiście ja, nie Młoda). Oby już niedługo! Póki co uparcie przechodzę w parku po kilka razy obok wielkiego krzaka forsycji, w którym aż huczy od ptasich treli.

Przywołując wiosnę troszkę słonecznych akcentów:

Czapeczka pszczółka:



Wiosenny kocyk. Robótka prawie w połowie :)





Cudnie optymistyczne kolorki bawełnianej włóczki, którą dziś z poniedziałku na poprawę humoru jakby przyniósł pan listonosz. Co z niej będzie? Hmmm... Marzy mi się kolejny kocyk. Już nawet pomysł jest.



2 komentarze:

  1. kocyk = zielona trawka + niebieskie niebo + białe obłoczki
    a ta włóczka - jak bym potrafiła to bym się od stóp do głów ubrała czyli skarpetki, sweterek, szaliczek, czapka...
    Ehh, wiosno przychodź

    OdpowiedzUsuń